piątek, 20 stycznia 2012

Piątkowe popołudnie

ma to do siebie , że jest zapowiedzią weekendowego wypoczynku...(kto ma małe dzieci-to jego nie dotyczy!;-))a że weekend szykuje nam się wyjątkowy to mam nadzieję, że każdy z Was spędzi go w towarzystwie swoich ukochanych Babć i Dziadków.
Mieszkam na wsi, a w że w tym tygodniu nie miałam okazji zakupić kartek na ten dzień ,to postanowiłam pierwszy raz się pokusić by wykonać kartkę sama. Wiem , że to nie są wyżyny scrap'u ani też wysoklotny artyzm , ale za to 100% hand made, tak prostolinijnie i z serca! Pokusiłam się nawet o samodzielnie barwienie koronki w kawie, żeby ją bardziej postarzyć i zmienić kolor.
A to lustereczko przygotowałam z myślą o pewnej ważnej dla mnie osobie....chcąc dopasować ją mniej więcej do wystroju i koloru jej mieszkania nie malowałam drewna tylko je delikatnie przetarłam gąbeczką umaczaną w białej mocno rozwodnionej farbie, choć i tak nie mam pewności czy efekt nie będzie zbyt biały. Sentencja na blaciku lusterka pochodzi z książki, którą po raz kolejny (niejako razem, choć każda osobno)przeczytałyśmy.) Środek już maksymalnie spersonalizowałam....


Mam nadzieję, że się spodoba i nie zagraci mieszkania .


Przy okazji zapraszam Was do odwiedzenia strony naszej nowej blogowej koleżanki Motylka , która udzieliła mi szczegółowych wskazówek jak korzystać z modge podge, za pomocą którego naniosłam napis.

 A wszystkim Babciom i Agnieszkom z okazji ich jutrzejszego święta życzę duuuuuużo zdrówka i samych przyjemności!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Inspiracja na dziś..

czyli organizer na biżuterię. Co prawda ja się do sroczek lubiących błyskotki nie zaliczam, jednak posiadam kilka świecidełek, które znalazły swoje miejsce w takiej oto pustej witrynce po starym zegarze.


no ale nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała czegoś francuskiego....
Ta-dam .....malutki przydasiek z szafki na klucze, pobielony i przetarty, na szybce urokliwa koronka, która musiała zakryć symbol kluczyka, którego  w żaden sposób nie udało mi się zlikwidować.Ale całość wyszła nostalgicznie-romantyczna.
Dla zainteresowanych !-chętnie ją  wymienię na fartuszek kuchenny, który to ochroni moje wierzchnie ubranie podczas przygotowywania posiłków.
 W środku również znalazła się delikatna koronka




Pozdrawiam serdecznie.

środa, 21 grudnia 2011

Wesołych Świąt

Spadł właśnie śnieg....chyba ma magiczna moc bo uśmiechnęłam się od razu, a dzieci z radością mazały nosami szyby przyglądając się wirującym płatkom.....synek wykrzyknął "śni" jako, że całości tego słowa wymówić jeszcze nie potrafi.....niezwykła chwila, która dała mi tyle radości. Zadziwiające jak niewiele mi dziś trzeba aby się ucieszyć...najdrobniejsze i zwykłe rzeczy cieszą najbardziej.

 I tego właśnie chciałabym Wam życzyć z okazji Świąt Bożego Narodzenia, abyście w zwykłych chwilach potrafiły dostrzec ich niezwykłą moc i ponadczasową wartość, abyście zawsze miały w sobie radość i miłość dziecka, by w waszych sercach i domach panował spokój i uśmiech. Wesołych Świąt!

Przy okazji pokaże Wam mój mały romans z maszyną do szycia, od pewnego czasu jestem z nią w bliższych relacjach, uczymy się siebie....choć przyznam że to badziewie jakieś, bo ma tylko jeden ścieg.....reszta nie działa, a miało ich być chyba z 15;-))))cóż uczę się na błędach. Zrobiłam hurtem  woreczki na różne duperelki,którymi obdaruję w tym roku kilka osób.








piątek, 9 grudnia 2011

Wymianka i kuchenna odsłona

Jakoś  nie miałam okazji do pokazania kuchni, a właśnie tutaj znalazły miejsce moje wymiankowe prezenty z Margott.
Wcześniej mogłam jej talent podziwiać wyłącznie wirtualnie i przyznam Wam się szczerze, że rzeczywistość jest jeszcze piękniejsza niż to co zatrzymuje ekran komputera. Kiedy rozpakowałam moje muffinkowe chwytki wydałam z gardzieli głośne "och" po których nastąpiła seria "ach".
Ten kolor,  pomysł, a dodatki w postaci maleńkich przyszywek-genialne dzieło.
 Całość stanowi dla mnie prawdziwy kunszt krawiecki doprawiony dużą dozą kreatywności, oryginalności z niewątpliwym pierwiastkiem domowego ciepła i kobiecości.


Margott dziękuję Ci serdecznie za ten przepiękny mikołajkowy prezent. Dodatkowe przyszywki sa urocze i na pewno je wykorzystam
Są tak piękne , że zdecydowałam się je uhonorować wieszając na ścianie jako ozdoba.
 
Kilka fotek kuchennych i jadalnianych.

To zdjęcie jest już Wam pewnie znane z banera na moim blogu.

Sampler-haft XXL, który znalazł się w okienku kuchennej szafeczki, jest moim ostatnim dziełem, nie licząc szyldu, który zrobiłam w ramach wymiany.

Pozdrawiam Was wszystkie gorąco i życzę miłego weekendu.

piątek, 4 listopada 2011

Adam Słodowy w spódnicy...

....czyli kolejny post z cyklu Zrób to Sama.
Jak zapewne zdecydowana większość z Was, również i ja przed zakupem jakiegoś przedmiotu służącego ozdobie domu, zawsze się choć przez krótką chwilę zastanowię czy nie mogłabym tego wykonać sama. No więc później szyję, haftuję, maluję, dekupażuję, wycinam itp.itd.
Nie inaczej było w przypadku mojej wymarzonej nocnej lampki do pokoju mojego starszego dziecięcia. I owszem lampy były, tyle że albo za wysokie albo za niskie, albo klosz nie ten, lub podstawa jakoś nie przemawiała do mnie, zresztą zawsze na końcu i tak się okazywało, że cena nieadekwatna do przedmiotu.
Aż do dnia kiedy znalazłam świecznik z Ikei, zachwycona jego idealnym kształtem na podstawę lampy wiedziałam już, że coś z tego muszę zrobić.  Przewierciłam wiec przez cała długość świecznika otwór, który pomieścił kabel , a że asortyment w tym sklepie nader bogaty to i kloszyk idealny się znalazł, który dopełnił mego dzieła. Tak oto za niecałe 50 zł mam lampkę , która mi od początku do końca odpowiada.
 A tak wyglądają świeczniki (do salonu kupiłam w brązowym kolorze).

 Kolejna rzecz, jaka znalazła swoje miejsce w moim domu, trafiła mi się zupełnie przez przypadek, ot kawałek deski o  ponętnym kształcie, który zachęcił mnie do wykonania łazienkowego szyldu.



Pierwotnie chciałam zawiesić tam jakąś zasłonkę z grafiką, jednak po namyśle stwierdziłam, że pozwolę igrać promykom słońca i światła na ścianach w ilościach hurtowych, a szyld po prostu zawieszę nad oknem.



pozdrawiam

piątek, 14 października 2011

Nowy młynek

Jak na zbieraczkę młynków przystało przytargałam kiedyś do domu nowy młynek. Kupiony za grosze nieszczególnie mnie radował swoja szatą, dlatego w wolnej chwili podrasowałam go po swojemu aby ciut bardziej wpasował  się w rustykalny klimat domu.
Mimo, że z papierem ściernym już dawno się zaprzyjaźniłam tym razem zdzieranie poprzedniej farby szło jakoś opornie.

Nie wiedziałam czym ozdobić jego lico, ale przypomniałam sobie genialny pomysł Qurki Domowej o tu i tak oto z kapsla po piwie i małej grafiki dodałam troszku charakteru mojemu nabytkowi.

 Wyszło całkiem przyzwoicie ,a  i na tle swoich pobratymców wypada nader atrakcyjnie.

poprzednio wyglądał tak:


Słoneczny weekend już prognozują, więc ja tylko życzę  Miłego wypoczynku!

piątek, 7 października 2011

Post jesienny

Choć jesień nas wrześniem rozpieściła to teraz nadszedł czas na zmianę garderoby, a co z tym idzie również obuwia i stąd mój dzisiejszy wpis, bo jak mawiają "potrzeba matką wynalazków".
Buty dobyłam z czeluści strychu i nadszedł czas ich pucowania, pasty, polerki, szczotki, spreje tudzież kilka innych akcesoriów do czyszczenia obuwia pochowanych w obskurnej podziurawionej reklamówce poszło w ruch.
No ale  tak być nie może.....stare  pudełko po zeszłorocznych, świątecznych ciastkach pozwoliło mi okiełznać ten nieład.I tak na chybcika pojawił się przydaś na akcesoria do czyszczenia butów.
 na pudełku niestety widać tłoczenie po ciasteczkach, ale to może nawet i lepiej bo przypomina mi się niebiański smak belgijskich smakołyków.

  Mała rzecz a cieszy.....