środa, 7 marca 2012

Wpis marcowy

Tym razem pokażę Wam coś, co zrobiłam pod wpływem postu jaki opublikowała jakiś czas temu Ola, przemiana jej kuchni tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam zrobić dla niej pewną rzecz , która umiliłaby jej dodatkowo spędzanie czasu właśnie w tym miejscu, które poddała fantastycznej metamorfozie.

Jako wzór fartuszka posłużył mi mój własny , który dostałam z wymiany (tu kolejny raz podziękowania i pozdrowienia dla Myszki).
Ten wykonany przeze mnie nie jest  doskonały ale starałam się najbardziej jak mogłam;-)))Olu mam nadzieję, że wybaczysz mi te wszystkie niedociągnięcia.
Dodatkowo pokusiłam się o zrobienie małego szyldu również do kuchni.


A w oczekiwaniu na pomyślne dostarczenie paczki w ręce Oli zrobiłam sobie wieszaczek, praca na 5-minut, plus czas na schnięcie i przetarcie;-) . 

wieszak retro biały bez nadruku osiągalny w Pepco.Ja mój przemalowałam pastelową orchideą Duluxa, bo jak dla mnie oryginalna biel była zbyt biała.



Pozdrawiam

wtorek, 14 lutego 2012

Nowe doświadczenia

Poniżej rezultat mojej pracy przy głośnym współudziale wyrzynarki, zbieżność z dzisiejszym dniem zupełnie przypadkowa,gdyż zostały one wycięte już jakiś czas temu.
Ozdoba całoroczna;-) choć jedno właśnie dzisiaj  trafiło w ręce kogoś Wyjątkowego.
Serca starałam się ozdobić w stylu retro stąd zamierzony efekt mocniejszych przetarć, jednak wszelkie inne niedoskonałości , zadziorki i szczerby to już niejako efekt uboczny moich poczynań, nie do końca udało mi się ujarzmić tą materię, ale myślę, że nawet te drobne uchybienia nadają całości niepowtarzalnego charakteru.
Pozdrawiam Was serdecznie,dziękuję za wszystkie wasze komentarze i życzę wspaniałego Walentynkowego wieczoru!

sobota, 4 lutego 2012

Stary niciak i wymianka

Zauważyłam ostatnio, że okresy intensywnej kreatywności przeplatają się u mnie z nie mniej namiętnym czytelnictwem;-)paradoksalnie im krótsza wydaje mi się doba tym więcej książek jestem w stanie przeczytać.
W tym też właśnie okresie powstał niciak, na który długo nie miałam pomysłu.
Inspiracją była dla mnie praca Margott, która podsunęła mi pomysł na łączenie nadruku na tkaninie z dekupażem i czym tam jeszcze co mi do głowy wpadnie.
A że klimat jej prac jest mi szczególnie bliski i bardzo mi się podoba kolorystyka w jakiej utrzymuje swoje otoczenie postanowiłam iść tym właśnie  kierunkiem i tak oto przy niewielkim nakładzie nadałam mu nowy look.
Nadruk na tkaninie, trochę zabawy z mogde podge, ciut starzenia materiału i koronek w kawie;-)







Do kompletu jest muffinę na szpile i igły.


Wcześniej uszyłam woreczek ....na wałki, i choć rzadko z nich  korzystam to jednak posiadam na stanie , a żeby nie kulały się byle gdzie to teraz mam gdzie je upakować....zadziwiające jak po francusku te nazwy pięknie brzmią....



Na koniec moja wisienka na torcie-czyli wymiana z Myszką, która w zamian za biżuteryjna szafeczkę , którą kiedyś zrobiłam uszyła dla mnie fartuszek kuchenny  i piękną broszę.
 Miłej Nocy życzę.......

piątek, 20 stycznia 2012

Piątkowe popołudnie

ma to do siebie , że jest zapowiedzią weekendowego wypoczynku...(kto ma małe dzieci-to jego nie dotyczy!;-))a że weekend szykuje nam się wyjątkowy to mam nadzieję, że każdy z Was spędzi go w towarzystwie swoich ukochanych Babć i Dziadków.
Mieszkam na wsi, a w że w tym tygodniu nie miałam okazji zakupić kartek na ten dzień ,to postanowiłam pierwszy raz się pokusić by wykonać kartkę sama. Wiem , że to nie są wyżyny scrap'u ani też wysoklotny artyzm , ale za to 100% hand made, tak prostolinijnie i z serca! Pokusiłam się nawet o samodzielnie barwienie koronki w kawie, żeby ją bardziej postarzyć i zmienić kolor.
A to lustereczko przygotowałam z myślą o pewnej ważnej dla mnie osobie....chcąc dopasować ją mniej więcej do wystroju i koloru jej mieszkania nie malowałam drewna tylko je delikatnie przetarłam gąbeczką umaczaną w białej mocno rozwodnionej farbie, choć i tak nie mam pewności czy efekt nie będzie zbyt biały. Sentencja na blaciku lusterka pochodzi z książki, którą po raz kolejny (niejako razem, choć każda osobno)przeczytałyśmy.) Środek już maksymalnie spersonalizowałam....


Mam nadzieję, że się spodoba i nie zagraci mieszkania .


Przy okazji zapraszam Was do odwiedzenia strony naszej nowej blogowej koleżanki Motylka , która udzieliła mi szczegółowych wskazówek jak korzystać z modge podge, za pomocą którego naniosłam napis.

 A wszystkim Babciom i Agnieszkom z okazji ich jutrzejszego święta życzę duuuuuużo zdrówka i samych przyjemności!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Inspiracja na dziś..

czyli organizer na biżuterię. Co prawda ja się do sroczek lubiących błyskotki nie zaliczam, jednak posiadam kilka świecidełek, które znalazły swoje miejsce w takiej oto pustej witrynce po starym zegarze.


no ale nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała czegoś francuskiego....
Ta-dam .....malutki przydasiek z szafki na klucze, pobielony i przetarty, na szybce urokliwa koronka, która musiała zakryć symbol kluczyka, którego  w żaden sposób nie udało mi się zlikwidować.Ale całość wyszła nostalgicznie-romantyczna.
Dla zainteresowanych !-chętnie ją  wymienię na fartuszek kuchenny, który to ochroni moje wierzchnie ubranie podczas przygotowywania posiłków.
 W środku również znalazła się delikatna koronka




Pozdrawiam serdecznie.

środa, 21 grudnia 2011

Wesołych Świąt

Spadł właśnie śnieg....chyba ma magiczna moc bo uśmiechnęłam się od razu, a dzieci z radością mazały nosami szyby przyglądając się wirującym płatkom.....synek wykrzyknął "śni" jako, że całości tego słowa wymówić jeszcze nie potrafi.....niezwykła chwila, która dała mi tyle radości. Zadziwiające jak niewiele mi dziś trzeba aby się ucieszyć...najdrobniejsze i zwykłe rzeczy cieszą najbardziej.

 I tego właśnie chciałabym Wam życzyć z okazji Świąt Bożego Narodzenia, abyście w zwykłych chwilach potrafiły dostrzec ich niezwykłą moc i ponadczasową wartość, abyście zawsze miały w sobie radość i miłość dziecka, by w waszych sercach i domach panował spokój i uśmiech. Wesołych Świąt!

Przy okazji pokaże Wam mój mały romans z maszyną do szycia, od pewnego czasu jestem z nią w bliższych relacjach, uczymy się siebie....choć przyznam że to badziewie jakieś, bo ma tylko jeden ścieg.....reszta nie działa, a miało ich być chyba z 15;-))))cóż uczę się na błędach. Zrobiłam hurtem  woreczki na różne duperelki,którymi obdaruję w tym roku kilka osób.








piątek, 9 grudnia 2011

Wymianka i kuchenna odsłona

Jakoś  nie miałam okazji do pokazania kuchni, a właśnie tutaj znalazły miejsce moje wymiankowe prezenty z Margott.
Wcześniej mogłam jej talent podziwiać wyłącznie wirtualnie i przyznam Wam się szczerze, że rzeczywistość jest jeszcze piękniejsza niż to co zatrzymuje ekran komputera. Kiedy rozpakowałam moje muffinkowe chwytki wydałam z gardzieli głośne "och" po których nastąpiła seria "ach".
Ten kolor,  pomysł, a dodatki w postaci maleńkich przyszywek-genialne dzieło.
 Całość stanowi dla mnie prawdziwy kunszt krawiecki doprawiony dużą dozą kreatywności, oryginalności z niewątpliwym pierwiastkiem domowego ciepła i kobiecości.


Margott dziękuję Ci serdecznie za ten przepiękny mikołajkowy prezent. Dodatkowe przyszywki sa urocze i na pewno je wykorzystam
Są tak piękne , że zdecydowałam się je uhonorować wieszając na ścianie jako ozdoba.
 
Kilka fotek kuchennych i jadalnianych.

To zdjęcie jest już Wam pewnie znane z banera na moim blogu.

Sampler-haft XXL, który znalazł się w okienku kuchennej szafeczki, jest moim ostatnim dziełem, nie licząc szyldu, który zrobiłam w ramach wymiany.

Pozdrawiam Was wszystkie gorąco i życzę miłego weekendu.