piątek, 27 lipca 2012

Pochwała lata

Nigdy wcześniej z tak głęboką świadomością piękna nie przeżywałam pełni lata, może to przyszło z wiekiem , a może po prostu nauczyłam się tego dopiero teraz.
 Mój hedonizm eksplodował nagle i niespodziewanie, podziwiam cuda natury, którymi mogę w całej jej okazałości  każdego dnia się zachwycać, kosztować, wąchać, dotykać. Cieszy mnie każdy kwiat, zieleń trwa , śmiech dzieci pluskających się we wodzie, beztroski pies leżący wśród drzew, soczyste brzoskwinie, ociekające sokiem kawałki arbuza,  a najbardziej cieszy mnie to, że sama ładuję dzięki temu akumulatory.
Moją ulubiona porą  jest późne popołudnie, kiedy to słońce zmienia położenie podświetlając wysokie drzewa od zachodu, kładą one wówczas długie cienie na ogrodzie dające wytchnienie po upalnym dniu. Ogród zmienia wówczas swoje oblicze, wycisza się i jakby uspokaja, wysoka trawa milo łechce stopy i nawet jej wygląd , który po moim pierwszym samodzielnym nawożeniu, wygląda niczym kręgi w zbożu, jest jak balsam dla oczu i duszy. Wszystko spowalnia- lubię ten stan,a że z  natury jestem osoba, która nie usiedzi w miejscu, i ciągle coś musi robić, to taki rodzaj wyciszenia jest mi niezwykle potrzebny.




Wspominałam Wam kiedyś, że często widzę bocianie gniazdo, na dowód że to nie mrzonki załączam fotki.
Ten bociek często spaceruje po niezamieszkanej polanie nieopodal mojego domu.


O tym gnieździe jednak pisałam wcześniej, być może sąsiad z polany to Tatko tych młodych bocianiątek, obecnie są na etapie przyuczania do fruwania, codziennie machają skrzydełkami pod czujnym okiem rodziców.

Powiem Wam szczerze, że przy takiej pogodzie nie "robótkuję" zbyt wiele, tyle się wokół dzieje -a ja w epicentrum tego letniego "haosu" siedzę i kontempluje otaczający mnie świat, co jednak nie znaczy , że nie zdarzy mi się czegoś drobnego wymyślić.
Fartuszki stają się powoli moja obsesją , to już mój czwarty, ale nie miałam okazji ich pokazać bo bardzo szybko trafiały do nowych właścicielek, ten poniższy zdążyłam jednak obfocić.


 Tabliczkę zrobiłam już chyba w czerwcu (zainspirowała mnie taka na zagranicznym blogu ) ale również nie po drodze mi było z aparatem i dopiero teraz się zmobilizowałam do jej uwiecznienia na fotografii, tu w towarzystwie pewnej damy, która choć była prezentem dla mnie, znakomicie wtopiła się w otoczenie pokoju dziewczęcego.


A to już drobiazg, (zrobiłam ich już kilka wcześniej, jednak wszystkie poszły w świat) ten raduje moje oko;-)


Dziś Wam tylko życzę towarzystwa wody na ten weekend, zarówno tej do picia jak i do pluskania, choćby i w misce;-)
pozdrawiam

poniedziałek, 9 lipca 2012

Wyniki letniego Candy

       Wybaczcie , że trzymałam Was tak długo w niepewności, ale pogoda za oknem skutecznie teraz zniechęca do siedzenia przed monitorem ( ewidentnie widać,że wasze głosy przyniosły spektakularny rezultat i przywiodły do nas lato w pełnej krasie)
Przede wszystkim pragnę podziękować za tak liczny udział w moim candy i z olbrzymią  przyjemnością witam nowych obserwatorów. -(postaram się odwiedzić Wasze blogi w najbliższym czasie)
Ogłaszam ,że Letnie Candy wylosowała:

SABIK - z bloga Malachitowa Łąka

to jednak nie koniec niespodzianki! w związku z tak dużym zainteresowaniem  postanowiłam podzielić się kilkoma drobiazgami z jeszcze jedną uczestniczką zabawy. Trafi do niej zestaw 3 romantycznych francuskich pocztówek , kilka serwetek do decu oraz retro wieszak na gąbkę do mycia naczyń, którą przyklejamy nad zlewozmywakiem (niestety moje kuchenne kafelki nie trzymają tych ssawek dlatego przekazuję go nowej właścicielce ;-)),  wszystko ze sklepu Maison du Monde.

 Te przedmioty wylosowała :

GOSIA z bloga Stare Pianino Decupage


Wylosowane osoby proszę o kontakt w celu podania adresu do wysyłki (mojemlynki@op.pl).

GRATULUJĘ i wszystkich pozdrawiam.

piątek, 22 czerwca 2012

Letnie candy

Na przekór pogodzie w kratkę, która rozpieścić nas wyjątkowo nie chce, ogłaszam letnie Candy - aby każdy Wasz wpis był jak promień słońca na zasnutym chmurami niebie.
Dziś dla Was mały lampion z ptaszkiem, wieszak z francuskim napisem i  dwa tegoroczne egzemplarze   wydania katologu Masion du Monde (Collection 2012, oraz Outdoor 2012w wersji francuskojęzycznej )

Zasady wszystkim znane ale dla przypomnienia:
1. komentarza pod tym wpisem wyrażający chęć uczestnictwa
2. informacja na waszym blogu z odniesieniem (linkiem)do tej strony.
Ogłoszenie wyników 7 lipca.



pozdrawiam

piątek, 25 maja 2012

Maj...


mój ulubiony miesiąc, chłonę go całą sobą, wdycham oszałamiający zapach akacji utrwalając go w pamięci, sycę wzrok intensywną barwą traw, bez pośpiechu smakuję czerwoną soczystość truskawek , wsłuchuję się w znajome choć za każdym razem jakby nowe ptasie arie, radośnie przyglądam się mijanemu codziennie bocianiemu gniazdu ,z którego na chwilę obecną widać dumnie stojącego tatę i skromnie wysiadującą młode mamę (choć podejrzewam że już się małe wykluły-kwestia czasu kiedy pokażą swoje główki;-))) a w wolnej chwili oddaję się swojej "bibelotkowej" (jak ja zwie mój Małżonek) pasji.
I właśnie dzisiaj  trochę po wpływem chwili ale przede wszystkim mając motywację do działania uszyłam urodzinowy fartuszek dla pewnej wspaniałej osoby (trochę prywaty teraz: "Nanuś wszystkiego najlepszego").



Do kompletu uszyłam słoiczkowy kapelusik co by ładnie przyozdobić miodową słodkość.




Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.

piątek, 18 maja 2012

Dziewczęcy pokoik -część pierwsza

Przyznam szczerze, że z aranżacją pokoiku córki miałam najwięcej problemów, bo co chwila zmieniała mi się koncepcja i jego ogólny obraz przeskakiwał w mojej głowie niczym kalejdoskop.
Nie jestem zwolenniczką różów, ale w tym przypadku decydujący głos miała jednak opinia mojego dziecięcia, która już od dawna w każdej niemal kwestii ma swoje odmienne zdanie .
A na pytanie "Mamo, a dlaczego mój pokój  jest taki biały?ja chcę mieć fioletowo- różowy!" zabrakło mi konkretniejszych argumentów niż ten, że tak jest ładniej, spokojniej no i mnie samej tak się właśnie najbardziej podoba.
Na chwilę obecną pokażę Wam tylko jedną stronę jej małego królestwa ponieważ część druga jest nadal w fazie roboczej-ale o tym będzie kiedy indziej.


Do dnia dzisiejszego nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji czy mebelki w tym pokoiku przemalować na biało. Jak sądzicie?


Romantyczna podusia z francuskim haftem powstała na potrzebę tego właśnie miejsca, haft wykonała dla mnie znajoma na maszynie do haftu, myślę jeszcze o zasłonce z taką samą falbanką na okno, nie wiem tylko  czy nie zabierze za dużo światła, gdyż jest to pokój od wschodu i słońce świeci tu tylko w godzinach porannych. 


A na koniec małe co nie co z kategorii "Zrób to sam"- lampka nocna. 
Do tego potrzebna będzie :
-stara nocna lampka kontaktowa, którą bez żalu można przerobić
-trochę materiału, wstążeczki, ewentualnie jakieś inne drobiazgi do ozdoby
-pasująca do rozmiaru lampy-sztywna folia, osłonka (ja wzięłam od opakowania po winie, ale często takie osłony są w zabawkach dziecięcych).
Teraz wystarczy dociąć osłonkę pod rozmiar lampy,abażurek szyłam w całości ręcznie, nawet bez użycia maszyny- tylne części zeszyłam razem i nałożyłam na osłonę.

i Voila- mamy nocną lampę z romantycznym abażurkiem!



Na ścianie przy oknie chciałam jeszcze zawiesić ramę z wyszytym monogramem ale niestety nie zdążyłam zawiesić prze sfotografowaniem całości.


 Miłego weekendu!

piątek, 20 kwietnia 2012

"Kwiecień plecień...

...bo przeplata, trochę zimy , trochę lata"- ile prawdy jest w tym powiedzeniu przyszło mi sprawdzić właśnie w  bieżącym miesiącu, i nie wiem czy to za sprawą zmienności pogody czy też z wiosennego przesilenia ( jeśli w takowe wierzycie ), ale moje robótkowe nastawienie było właśnie przeplecione chęcią stworzenia czegoś nowego z niewyobrażalnym pragnieniem lenistwa.
W celu znalezienie złotego środka uciekłam się do metod łączonych-czyli błogiego nieróbstwa z aktywnym spędzaniem czasu, które jest sprawdzoną metodą na wszelkie dolegliwości.
Tabliczkę wykonałam spontanicznie dla Nowalinki, z którą wymieniłyśmy się interesującymi nas drobiazgami.


Rozetka to szczególne, osobiste  podziękowanie dla Ewki.


A różyczka to już  fascynacja wytworami ABily, które mnie zainspirowały do wyhaftowana własnej. Jej docelowe miejsce to półeczka w pokoiku mojej córci,  który mam nadzieję pokażę już niedługo.
N razie tylko malutka zajawka.
W tle widać rameczkę, którą dostałam w gwiazdkowym prezencie od Lusesity.






Pozdrawiam.

środa, 7 marca 2012

Wpis marcowy

Tym razem pokażę Wam coś, co zrobiłam pod wpływem postu jaki opublikowała jakiś czas temu Ola, przemiana jej kuchni tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam zrobić dla niej pewną rzecz , która umiliłaby jej dodatkowo spędzanie czasu właśnie w tym miejscu, które poddała fantastycznej metamorfozie.

Jako wzór fartuszka posłużył mi mój własny , który dostałam z wymiany (tu kolejny raz podziękowania i pozdrowienia dla Myszki).
Ten wykonany przeze mnie nie jest  doskonały ale starałam się najbardziej jak mogłam;-)))Olu mam nadzieję, że wybaczysz mi te wszystkie niedociągnięcia.
Dodatkowo pokusiłam się o zrobienie małego szyldu również do kuchni.


A w oczekiwaniu na pomyślne dostarczenie paczki w ręce Oli zrobiłam sobie wieszaczek, praca na 5-minut, plus czas na schnięcie i przetarcie;-) . 

wieszak retro biały bez nadruku osiągalny w Pepco.Ja mój przemalowałam pastelową orchideą Duluxa, bo jak dla mnie oryginalna biel była zbyt biała.



Pozdrawiam